„O GENIUS LOCI tego terenu decyduje połączenie parkowego charakteru i Skarpy z powiązanymi z układem miasta i krajobrazu założeniami przestrzennymi i z architekturą najwyższej rangi.”
Andrzej Kiciński
 
Podstawową wartością Skarpy Warszawskiej jest jej liniowy układ. Fakt, że skarpa ciągnie się dziesiątkami kilometrów przez całe miasto, nadaje jej unikatowy charakter. Spoglądając na zdjęcia satelitarne miasta nie dostrzeżemy samego urwiska skarpy, nie jest czytelne zróżnicowanie wysokości. Ale miejsce, gdzie skarpa przebiega, odnaleźć łatwo. Zdradza ją, biegnący południkowo, pas zieleni.
ciągłość i różnorodność
Ciąg ten nie został nigdy jednolicie zagospodarowany. Nie objęto go nigdy spójnym planem. Projektanci koncentrowali się zawsze na określonych, autonomicznych fragmentach, nie wychodząc poza nie. Tak powstawały choćby magnackie założenia ogrodowe. Także plany XX-wieczne ograniczały się do wybranych odcinków (choć o wiele szerszych). Założenie Centralnego Parku Kultury opracowane było z niespotykanym wcześniej (ani później) rozmachem, ale i ono nie miało szans objąć całej długości skarpy. Nie bez znaczenia jest fakt, że wraz z rozwojem przestrzennym miasta (ekspansją terytorialną) warszawski odcinek skarpy stale wydłużał się.
Ale czy opracowanie całościowe jest w ogóle pożądane? Wydaje się to wątpliwe. Ciągłość bowiem nie implikuje jednorodności. A obszar skarpy zawsze był, i jest do dzisiaj, łańcuchem obszarów zielonych. Każde ogniwo łańcucha jest inne, są one jednak ze sobą połączone. Zachować należy koniecznie zarówno różnorodność jak i ciągłość.
Za ciągłość całego układu odpowiada symbolicznie aleja Na Skarpie. Ale liczne obszary na nią ‚nanizane’ powinny zachować odrębność – stanowią źródło różnorodności.
Tak chyba proces kształtowania skarpy wyobrażał sobie również dr Andrzej Kiciński:
„Należy kontynuować idee prezydenta Stefana Starzyńskiego i przedwojennych planistów, wytyczać cały przebieg alei Na Skarpie i realizować ją odcinkami. Czasowa niemożność połączenia tych odcinków nie może być argumentem negującym te odcinkowe realizacje, z których każda może stanowić już dziś istotną wartość krajobrazową i spacerową.”
obszary i granice
Jednym z takich odcinków Kiciński zajął się szczegółowo. Rozwinął koncepcję stworzoną w 1916 roku przez Koło Architektów, opracowując Studium Jazdowa w Warszawie. Zaprezentował koncepcję stworzenia tam (od Muzeum Narodowego aż do Zamku Ujazdowskiego) Narodowego Parku Sztuki.
Autor zajął się zagospodarowaniem wyznaczonego obszaru, pominął jednak rozwiązanie jego granic – nie ukształtowane pozostały styki, czyli miejsca połączenia obszaru z jego zewnętrzem. Szczególnie razi brak rozwiązań na północnej i południowej granicy, bo styki te są szczególnie istotne z punktu widzenia ciągłości korony skarpy.
Miejsc przerwania ciągłości występuje na skarpie więcej.
Jakość poszczególnych odcinków oceniamy zwracając uwagę na stan urządzenia przestrzeni, atrakcyjność estetyczną i funkcjonalną, bezpieczeństwo itp… Ale na odczuwanie ciągłości zasadniczy wpływ mają rozwiązania, które napotykamy na granicach. Dlatego zaryzykować można stwierdzenie, że chcąc wydobyć skarpę jako całość (w przestrzeni, a także mentalnie) w pierwszej kolejności zająć się powinniśmy owymi granicami.
„(…) ciągłość zielonej skarpy jest zakłócona poprzez istniejące ciągi komunikacyjne takie jak Aleje Jerozolimskie, Trasa Łazienkowska.” Ta druga znalazła się w granicach opracowania Kicińskiego, który trafnie zaproponował przekrycie jej. Pomysł ten doczeka się prawdopodobnie realizacji – zakończył się właśnie konkurs architektoniczny na gmach Muzeum Historii Polski, który stanąć ma ‚okrakiem’ nad trasą.
Przecięcie Skarpy Warszawskiej z Alejami Jerozolimskimi pozostaje nierozwiązane.
[powyżej przytoczono fragmenty pracy magisterskiej „Miasto na krawędzi – na krawędzi Miasta”, Artur Jerzy Filip, Warszawa 2009]