„Dolina Wisły i Skarpa są podstawowym odniesieniem dla historycznych, decydujących o tożsamości miasta, wydarzeń urbanistycznych i architektonicznych.”
Andrzej Kiciński
Dawna siedziba książąt mazowieckich – Czersk. W czasach świetności Wisła płynęła tu bezpośrednio pod wzgórzem na którym stoi zamek. Podmywała brzegi skarpy. Dziś rzeka odsunięta jest od miasta o 2 km. Od czasu powodzi, po której Wisła wyżłobiła sobie nowe koryto, znaczenie Czerska szybko spadło. Chce się powtórzyć za Markiem Ostrowskim, że przykład ten dobitnie ukazał, „że to nie urzędy i zamki, ale Wisła decyduje o randze miasta.”
Także w Warszawie Wisła płynęła bliżej skarpy, a z czasem odsunęła się. Na szczęście dla rozwoju miasta o wiele mniej niż w Czersku. 

… na Wisłę!

Faktem jest, że dziś warszawiacy chcieliby mieć Wisłę bliżej. Nie chodzi zresztą tyle o zbliżenie fizyczne co raczej mentalne.
(…)
Wizja ściślejszego połączenia miasta z rzeką towarzyszy Warszawie od dawna. „Głównymi ideami urbanistycznymi i priorytetami w kształtowaniu oblicza Warszawy okazywały się: połączenie krajobrazu naturalnego i kulturowego miasta, ‚przeniesienie’ Wisły do Warszawy, jednocześnie zaś odwrócenie metropolii ku Skarpie, Dolnemu Mokotowowi, Jeziorku Czerniakowskiemu (…)”
Obecnie (lato 2009) organizowany jest przy Wiśle festiwal Przemiany. Jego skala jest imponująca. „Nie chcemy zburzyć urody tego miejsca, ale ją wydobyć. Pokazać, że Wisła to ogromny atut Warszawy” – przekonywała Ewa Czeszejko-Sochacka, pełnomocnik pani prezydent ds. ESK 2016. Działają prężnie fundacje takie jak JaWisła.
Ale Wisła jest ciągle daleko od miasta. Dlaczego?

… na Skarpę!
Wydaje się koniecznym wyeksponowanie innego problemu i zrozumienie, że głoszenie dziś hasła: otwierać miasto na rzekę! jest niepełne. Dlatego nie działa.
Warszawa historyczna nie leży i nie leżała nigdy (w znaczeniu jakie nadaje tej kwestii Marek Ostrowski) nad rzeką. Ta historyczna część miasta, czyli dzisiejsze śródmieście, oddzielona jest od rzeki powiślem. Mało powiedzieć, że Śródmieście z Powiślem nie są połączone. Dzieli je wykształcona przez wieki bariera przestrzenna i mentalna! Na początku dziejów miasta, na skarpie ‚rozsiadła’ się władza, podczas gdy u podnóża zbierała się osadnicza biedota. Magnackie pałace oraz mieszczańskie kamienice odwrócone były do Wisły tyłem.
Potwierdza to zjawisko dr Marek Ostrowski: „(…) sama Warszawa przez większość swojego istnienia nie rozwijała się nad Wisłą, ale na wysoczyźnie, w znacznym oderwaniu od rzeki. Bliskość geograficzna nie miała znaczenia – decydowała bariera skarpy wiślanej: fizyczna i psychologiczna. (…) Powiśle, kolebka osadnictwa, stawało się w coraz większym stopniu oficyną miasta leżącego powyżej.” Dalej autor dodaje, że Powiśle utrwaliło się wyraźnie jako obszar gorszej kategorii.
rozwój zrównoważony
Sprawa rozbija się o Skarpę Wiślaną. Jest ona silną barierą dzielącą Warszawę. Przypomnijmy raz jeszcze ‚Szkic wstępny planu regulacyjnego miasta st. Warszawy’. Fakt, że tak duży nacisk położony w nim został na obszar skarpy, nie oznacza zbagatelizowania problemu rzeki. Wręcz przeciwnie. Zgodnie z wyobrażeniami Tołwińskiego, Warszawa miała stać się „lądowym miastem portowym”. Intencją Koła Architektów było właśnie zwrócenie Warszawy twarzą ku Wiśle. Rozwój obszarów przyskarpowych, wytyczenie alei Na Skarpie, wyznaczenie osi kompozycyjnych wsch-zach to były działania mające umożliwić tak pożądane odwrócenie. Nie ma i nie było tu konfliktu: czy Skarpa czy Wisła (?). Jest jeden, spójny, zrównoważony program rozwoju.
Chcemy Warszawy twarzą do Wisły? W pierwszej kolejności otwórzmy miasto na Skarpę!
[powyżej przytoczono fragmenty pracy magisterskiej „Miasto na krawędzi – na krawędzi Miasta”, Artur Jerzy Filip, Warszawa 2009]