Ulica Smolna jest jedną z tych warszawskich ulic, których losy nieodłącznie związane są z wydarzeniami mającymi miejsce na skarpie. To ulica biegnąca trochę górą, trochę dołem, a dzisiaj ostatecznie podzielona i częściowo zapomniana.
Urozmaicone koleje losu miało w ostatnim stupięćdziesięcioleciu podnóże skarpy na wysokości ulicy Czerwonego Krzyża. Teren ten, zwany Praterem, należał tuż przed powstaniem styczniowym do kasjera rządowej fabryki „machin parowych, aparatów gorzelnianych, prass hydraulicznych na Solcu” – a raczej: dokładnie u zbiegu Ludnej, Rozbrat i Książęcej. Panu kasjerowi przydarzyły się, jak to wtedy delikatnie określano, pewne „defekty w funduszach fabrycznych”. Celem zabezpieczenia tych należności władze skarbowe wystawiły „Prater” na licytację i przekazały posesję innej instytucji rządowej, Górnictwu Krajowemu. Już u schyłku zaboru carskiego gubernator warszawski podarował plac pod budowę szpitala rosyjskiemu Stowarzyszeniu Czerwonego Krzyża.
Po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku dawnym szpitalem rosyjskim zajął się Polski Czerwony Krzyż.
[…]
Urbaniści proponowali wtedy – w 1937 roku – daleko idące zmiany na tym terenie.
Ograniczę się tylko do wyliczenia, które z tych zmian zostały urzeczywistnione w naszych czasach: kładka nad Książęcą, jako fragment alei Na Skarpie; aleja pod skarpą, zrealizowana jako ulica Kruczkowskiego; bulwar nad Wisłą od Siekierek do Młocin (Wisłostrada); na skarpie i pod skarpą park pejzażowy.